J - praca biurowa
Czwartek, styczeń 8th, 2009J wysiadł z samochodu, który zaparkował niapodal tego budynku, nie za daleko, ale dostatecznie aby bez problemu szybko według przepisów włączyć się do ruchu. Do tego czasu samochód nie powinien zwrócuć niczyjej uwagi. Nie rozglądał się, to może niepotrzebnie zwrócić czyjąś uwagę, zresztą był jak zawykle przebrany i zmieniony. Znał już ten budynek, obejrzał dzisiaj nudny film, który zrobił dla niego człowiek z firmy sprzątającej, który zajrzał we wszystkie możliwe miejsca w większości mało interesujące. Najważniejsze, że wszedł do gabinetu, gdzie dokładnie między 13:00, a 13:30 miał siedzieć samotnie i popijać kawę zagryzając jakimś batonem, cel, który za kilka dni pozostanie na zawsze epizodem w życiu J. Będzie to znaczyło, że wszystko poszło jak należy. Wszedł więc do budynku, minął znudzonego ochroniarza ignorując go, jak pewnie większość przechodzących i skierował sie prosto do recepcji.
-Dzień dobry, jak mam trafić do pana Krzysztofa eee… Madejowskiego?
-pana, Madejowicza- sprostowała recepcjonistka-drugie piętro po prawej, pokój…
-109, pamiętam. Dziękuję, napewno trafię. Do widzenia
Pojechał na trzecie piętro, szybko odnalazł gabinet celu, nazwijmy go X, niech się jakoś nazywa przed śmiercią. Zapukał, otworzył drzwi i wszedł do środka. X zdziwiony, podniósł się z krzesła i zdecydowanie podszedł do nieoczekiwanego gościa.
Pan, do mnie? Nie byliśmy chyba umówieni?
Nie szkodzi - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha J, ostatnio też nie byliśmy umówieni, a jednak się spotkaliśmy, wtedy na imprezie w górach, pewnie nie pamiętasz, ale sam mnie zaprosiłeś, poza tym mam też sprawę służbową do twojego szefa.
-No tak, pamiętam - skłamał x, zgodnie z przewidywaniami.
-Witam, kawy się napijesz ? - wyciągnął rekę do przywitania, J ją uścisnął i natychmiast włożył do kieszeni.
-Nie, dzięki. Chciałem się tylko przywitać, wpadnę do ciebie później, to powspominamy.
-To cześć, czekam na ciebie…
J wyszedł z gabinetu i szybko zszedł da dół do oczekującego go specjalisty od spraw kadrowych Madeja, w końcu umówili się na rozmowę o pracę. Będzie to też doskonałe alibi na wypadek jakichkolwiek podejrzeń, czy biurowych spekulacji.
3 minuty po wyjściu J, cel był już martwy, trucizna trafiła do krwiobiegu i zatrzymała pracę mózgu X’a, a bez sprawnego mózgu serce nie mogło dalej pracować.
Stealth_Sword