Zdarzenie na plaży
Piątek, styczeń 9th, 2009J lubił łączyć przyjemne z pożytecznym, dlatego podczas zwiedzania różnych ciekawych miejsc zawsze zabierał trochę sprzętu: składany karabin snajperski o zasięgu do 1 kilometra z lunetą, GPS oraz minikamerę cyfrową z aparatem - niezbędne wyposażenie turysty, zwłaszcza takiego jak J. Dziś wspjął sią na wzgórze za którym znajdowała się miejska plaża, było tam wielu ludzi, całe rodziny, wiele par oraz kilku kloszardów zbierających różne śmieci.
-Nic nowego, nic ciekawego - pomyślał J, może i ja sprawie sobie żone i dwójkę dzieci i podobnie będe spędzał czas zamiast jeździć po świecie i zabijać ludzi. Trzeba się kiedyś ustatkować, ale jeszcze nie czas.
J ztrzymał się niespodziewanie, coś było nie tak. 150 metrów dalej coś błysnęło, jeśli był to jakiś turysta, to po co się chował, podglądacz: był zbyt daleko, zreszto plaża nudystów była zupełnie w innym miejscu. J przykucnął wyjął lunetę i zbliżył do oka, potem wyrególował ostrośc. Zobaczył pochyloną sylwetkę człowieka, to co trzymał mogło być tylko karabinem snajperskim z lunetą o dużym zbliżeniu, nie sposób było go zauważyc z plaży. Najwidoczniej strzelec czuł się na tyle bezpiecznie, aby zlekceważyć potencjalnych obserwatorów na wzgórzu, być może zwykły człowiek nie zwróciłby na niego żadnej uwagi. Ale jeśli wystrzeli, J może być w niebezpieczeństwie, wielu ludzi napewno go zauważyło z plaży, byłby w jednej chwili podejrzanym numer 1. Trzeba przerwać wędrówkę krajoznawczą i unieszkodliwić kolegę po fachu. Strzał odpada, zbyt dużo hałasu, poza tym silny wiatr boczny mógłby zepsuć strzał, pozostaje podkraść się do jego kryjówki i załatwić sprawę po cichu. Już zacżął sie skradać, za 10 minut był w odległości 10 metrów od tamtego i wtedy padł strzał, nie zdązył, tamten już pakował karabin. J już wcześniej się zorientował, tamten miał tylko jedną drogę zejścia na dół, nieprzypadkiem J skradał się właśnie od tamtej strony, gdzieś na dole pewnie ukryty był jego samochód, najwyżej zmieni właściciela - pomyślał. Usłyszał jego kroki, jescze kilka sekund i niczego nie podejrzewający przeciwnik został zaskoczony przez J’a i pozbawiony przytomności. J po prostu popchnął tamtego, z nadzieją, że spadnie na ostre kamienie i rozbije sobie czasżkę, jeśli się nie uda za pierwszym razem będzie musiał wymyślić coś innego, ale jak zwykle udało się za pierwszym razem. Minęła dopiero minuta od strzału, Miał kilka minut, aby dotrzeć do swojego samochodu, samochód tamtego powinien przecież zostać na miejscu. Może to i dobrze - pomyślał - więcej policji tutaj oznacza, że gdzie indziej będzie mniej patroli. Czas więc się zając sswwoimi sprawami.
Stealth_Sword